Obudziły mnie promienie słońca wpadające do pomieszczenia. Wyszłam z pokoju i skierowałam się do kuchni.
-Hej mamo.-Rzekłam siadając na tym samym krześle co zawsze.
-Czemu wstałaś tak wcześnie?- Zapytała, stawiając kubek przede mną. Po zapachu wywnioskowałam, że to kawa.
-Nie wiem.-Odpowiedziałam cicho.
Chwilę siedziałyśmy w ciszy, którą przerwał mój brat Harry.
-Cześć wam!-Przywitał się wesoło.- Holly, mówię ci, jaka jest dzisiaj piękna pogoda.- Powiedział siadając koło mnie.
-Tak? To fajnie.-Odparłam znudzona.
Miałam tak codziennie; Brat razem z mamą usiłowali siłą wyciągnąć mnie z domu, zapoznać z jego znajomymi i takie tam. A ja po prostu ich olewam. Wiem, że starają się mi pomóc, ale ja tego nie chcę.
-Hol.-Chwycił mnie za rękę.- Musisz w końcu wyjść. Nie możesz cały czas siedzieć w domu. Chodź ze mną, przejdziemy się po parku. Możemy nawet wziąć Rocky'ego.- Namawiał mnie, a ja pozostawałam nieugięta. W końcu do rozmowy dołączyła mama.
-Córciu, brat ma rację.
-No widzisz. Mam rację!-Powiedział zadowolony. Rzadko tak się zdarzało, że ktoś mu przyznawał rację. Harry słynie ze swojej głupoty (w pozytywnym sensie) i nikt nie bierze jego słów na poważnie.
-Jeżeli pójdę, to dacie mi wreszcie spokój?- Zapytałam zirytowana. Kiwnęli twierdząco głowami.
Zjadłam śniadanie i poszłam do swojej sypialni. Założyłam przygotowane wczoraj przez mamę ubrania. Poprosiłam ją aby mnie uczesała i lekko umalowała. Mój brat czekał na zewnątrz razem z moim psem- Rocky'm.
Po piętnastu minutach siedzieliśmy już na ławce w parku. Było bardzo cicho... W sam raz do głębokich przemyśleń.
-Chcesz popcornu?- Zapytał, przerywając ciszę. Przytaknęłam. Podał mi smycz i odszedł.
~~~~~~
Dylan i Cody postanowili wyruszyć na podryw, więc dlatego jesteśmy w parku. Rozglądali się na prawo i lewo w poszukiwaniu jakieś laski, ale było pusto.
-Ej! Patrzcie tam.-Wskazał, na siedzącą na ławce blondynkę z psem, czytającą książkę.-Całkiem niezła, co?
-No... jest ładna.-Odpowiedziałem cicho. Wyglądała na miłą, nie chciałem aby jej przeszkadzali. W końcu była zajęta.
-Założę się o sto dolarów, że nie da ci swojego numeru.- Powiedział do mnie Cody.
Prychnąłem.
-Ach tak?- Zapytałem, na co kiwnęli oboje głowami.-To patrzcie.- Rzuciłem, kierując się w stronę dziewczyny. Jak oni mnie denerwują! Myślą, że jestem jakimś lamusem, który boi się zagadać?
Stałem teraz przed ławką, na której siedziała.
-Hej. Mogę się przysiąść?- Spytałem, uśmiechając się. Skinęła głową, nawet na mnie nie zerkając.- Ładnego masz psa.- Stwierdziłem, głaskając jej pupila. Rzuciła tylko oschłe ''Dzięki'', nie odrywając się od lektury.
-Ktoś tu ma zły humor.- Nie odpowiedziała. - Mogę cię o coś poprosić? - Zapytałem po chwili.
-Jeżeli musisz. - Odparła zirytowana.
-Dałabyś mi swój numer?- Prychnęła, patrząc przed siebie.
-Nie mam telefonu.- Wybuchnąłem śmiechem. Twarda z niej sztuka.-Dasz mi teraz spokój?
-Niestety nie mogę puki nie dostanę tego po co przyszedłem. Nie chcę niczego więcej.- Jedną rękę położyłem na piersi po lewej stronie, a drugą uniosłem do góry.-Przysięgam.
-Której części z ''Nie mam telefonu'' nie zrozumiałeś?- Poprawiła okulary przeciwsłoneczne. Postanowiłem zmienić temat, aby jej bardziej nie denerwować. Ale nie dam za wygraną.
-Po co ci okulary? Przecież nie ma słońca.- W zasadzie nie wiem po co się pytam, skoro i tak mnie oleje. Ale warto próbować.
-Lubię je.- Zamknęła książkę i odłożyła ją na bok. Wstała powoli, a jej zwierzak razem z nią, otrzepała spodnie.
-Holly! Chodź już!- Z oddali zawołał ją jakiś ciemnowłosy chłopak. Wzdrygnęła się i ruszyła szybkim, ale ostrożnym krokiem. Zdawało się jakby szła z zamkniętymi oczyma, albo się zamyśliła.
-Hej!- Krzyknąłem, a ona gwałtownie się zatrzymała.-Jestem Thomas. Mam nadzieję, że o mnie nie zapomnisz.- Dokończyłem. Stojąc nadal tyłem, pokazała mi środkowy palec. Chwyciła chłopaka pod rękę i ruszyli dalej.
-Dziewczyna nie z tej ziemi.-Powiedziałem sam do siebie. Jest bardzo ładna. Wyróżnia się. Nie wydaje się być taka łatwa jak inne laski. Ma w sobie coś... Co sprawiło, że chcę ją poznać.
~~Holly~~
Byłam pewna, że Harry zaraz zacznie zadawać jakieś dziwne pytania, albo będzie krzyczał, że rozmawiam z obcymi. Tak. Zdarza się, że chyba zapomina o tym, że mam prawie osiemnaście lat.
-Gdzie twoja laska?- Zapytał z troską w głosie. Chyba jednak się pomyliłam. Może oszczędzi mi zbędnych kazań. Odkąd nasz ojciec nie żyje, on w pewnym sensie go zastępuje.
-Nie chcę jej wyciągać.- Odparłam smutno. Byłam po części zła na tego chłopaka, który zakłócił mój spokój, a z drugiej strony byłam zła na samą siebie; Wydaję mi się, że potraktowałam go zbyt oschle. A może w ogóle nie powinnam z nim rozmawiać. Odejść póki mogłam.
Przez ostatnie kilka dni, po mojej głowie nadal obijał się dźwięk jego głosu... Ten strasznie seksowny akcent... Zastanawiałam się czy rozmowa ze mną była tylko dla żartów. Czy prosił o mój numer bo mu się spodo.... Nie. To niemożliwe. Na pewno się założył z kolegami albo coś... Mogę się założyć, że wyglądam
jak jakiś gnom albo gorzej. Ilekroć pytam o to mamę, bądź brata, zawsze odpowiadają tak samo: ,,Jesteś najpiękniejszą osobą na świecie''. Tak bardzo chciałabym w to wierzyć...
Dzisiaj był Poniedziałek; Dzień, w którym od godziny ósmej rano do dziewiątej wieczorem, byłam całkowicie sama.Więc jak zawsze postanowiłam pójść na herbatkę i ploteczki do mojej sąsiadki.
Ponieważ mieszka w domu obok nie muszę iść za daleko.
Zamknęłam drzwi na klucz i ostrożnym krokiem poszłam w wyznaczonym przez siebie kierunku. Szłam blisko płotu, aby nie powędrować za daleko oraz podnosiłam nogi wysoko, żeby się nie potknąć.
Ostrożnie weszłam po kilku stopniach, podpierając się poręczy. Po chwili stałam już pod drzwiami. Ręką, po omacku odszukałam przycisku. Po naciśnięciu rozległo się dzwonienie. Była to ładna melodyjka; Jak ta z pozytywki, którą dostałam od taty przed jego śmiercią. Kilka sekund później poczułam jak drzwi się otwierają; Uderzyła we mnie fala ciepła. W powietrzu uniósł się zapach moich ulubionych ciasteczek czekoladowych.
-Witaj cukiereczku!- Krzyknęła wesoło kobieta, zamykając mnie w ciepłym uścisku.-Jesteś wcześniej niż zwykle.- Zauważyła, jednym gestem zapraszając mnie do środka.
-Wiem. Trochę mi się samej nudziło.-Przyznałam.-Ale to chyba nie problem?
-Zawsze jesteś tu mile widziana. Zawsze i o każdej porze. Rozumiesz?- Kiwnęłam głową.-Siadaj.- Zaprowadziła mnie do fotela, w którym zasiadłam.- Zaraz przyniosę twoje ulubione ciasteczka. Musisz wiedzieć, że mój wnuk też je bardzo lubi.
-Co ja na to poradzę. Chłopak ma świetny gust.- Zachichotałam.
Kobieta postawiła przede mną talerz z ciastami. Choć równie dobrze mogła to być miska. Ale to nie ma znaczenia. Wzięłam jedno i prawie całe włożyłam do buzi. Co ja poradzę, że są takie pyszne. Nie ma na świecie takiej osoby, która by powiedziała, że są niedobre. Pani Sangster jest na prawdę fantastyczną staruszką. Skąd wiem, że to starsza pani? Proste. Po pierwsze: Drżący głos; Charakterystyczny dla ludzi mniej więcej po sześćdziesiątce. Po drugie pomarszczona skóra. Chyba nie muszę wymieniać dalej.
Zrobiła dla mnie i mojej rodziny tak wiele dobrego... Pomaga nam tyle ile może. Kiedy mama i Harry wychodzą do pracy lub gdzieś indziej, ona zawsze mnie do siebie zaprasza, rozmawia ze mną. Po prostu jest.
-Widzę, że ci smakują.- Stwierdziła rozbawiona, na co przytaknęłam radośnie.- Zachowujesz się zupełnie jak Tommy.- Mruknęła pod nosem. Myślę, że nie chciała abym to usłyszała, ale chyba zapomniała, że mam wyostrzony zmysł słuchu. -Uważam, że powinniście się poznać. Ty i mój wnusiu.- Zachłysnęłam się właśnie pitą herbatą.
-Słucham?- Teraz zaczęłam nerwowo kaszleć.
-Macie ze sobą wiele wspólnego. Jest w twoim wieku, a na dodatek jest bardzo przystojny.- Zachichotała. Mnie nie było do śmiechu. Nie chcę nikogo poznawać, a tym bardziej wnuczka Pani Mary.- Mój mąż- Abraham- właśnie po niego pojechał. Powinni być za jakieś dwadzieścia minut.- O nie! O nie! Tylko nie to! Czemu ona mi to robi? Dobrze wie, że mam nie najlepsze kontakty z... każdym. Choć z drugiej strony, może ten cały ''Tommy'' jest inny. Na pewno nie. Wszyscy są tacy sami. Taka jest prawda i nikt mi nie wmówi, że to nie prawda. Jednak są wyjątki. A mianowicie, moja mama, Harry i Państwo Sangster. Reszta to potwory, żywiące się cierpieniem innych. Nawet moi dziadkowie; Po moim wypadku, odwrócili się od nas. Przez pewien czas się oto obwiniałam, ale teraz wiem, że to nie moja wina.
Wzdrygnęłam się na dźwięk otwieranych drzwi. Chciałam stamtąd uciec. Jak najdalej. Ale... było już za późno...
******
Hejka naklejka! xD oto ja z 1 rozdziałem.
Mam nadzieję, że już wiecie co dolega Holly :)
Jeżeli czytasz ZOSTAW KOMENTARZ, ponieważ to bardzo motywuje i wgl muszę wiedzieć czy się wam podoba.
Do następnego xoxo :*
Blind Love
sobota, 3 października 2015
sobota, 26 września 2015
Prolog.
Cześć. Nazywam się Holly Green. Jestem zwykłą nastolatką. Znaczy prawie zwykłą...
Cztery lata temu miałam mały wypadek, w wyniku którego straciłam swoje dawne życie... Chodzę do ostatniej klasy liceum. A tak dokładniej to uczę się w domu, z którego rzadko wychodzę.
Mieszkam w Southwark w Londynie, razem z mamą i starszym bratem Harrym.
Należę do osób cichych i nijakich. Nie mam dobrego kontaktu z rówieśnikami. Gdy chodziłam do szkoły zawsze się ze mnie naśmiewali i robili różne psikusy. Traktowali mnie gorzej ze względu na to, że... jestem inna.
Nigdy nie miałam okazji się zakochać lub być kochaną. Przykre. Ale da się przeżyć. Mam nadzieję, że kiedyś spotkam kogoś kto mnie zaakceptuje, przewróci mój świat do góry nogami i będę naprawdę szczęśliwa.
Moją pasją jest muzyka. Kocham śpiewać. To jedyne co mi pozostało...
***
Aloha! oto prolog mojego nowego FF. Mam nadzieję, że się wam podoba. Jest dość krótki, wiem, ale zrobiłam to specjalnie. Po prostu nie chcę za dużo ujawniać na wstępie.
I od razu pragnę zaznaczyć, że Holly nie jest Shrekiem xD (Bravo Amelia xD).
Pamiętajcie o komentarzach, ponieważ jest to bardzo motywujące.
Jeżeli macie jakieś ff do polecenia, to zapraszam do zakładki ,,Spam'' to tam możecie wysyłać linki :3
Zapraszam także na mego Aska --->http://ask.fm/naty12085
Cztery lata temu miałam mały wypadek, w wyniku którego straciłam swoje dawne życie... Chodzę do ostatniej klasy liceum. A tak dokładniej to uczę się w domu, z którego rzadko wychodzę.
Mieszkam w Southwark w Londynie, razem z mamą i starszym bratem Harrym.
Należę do osób cichych i nijakich. Nie mam dobrego kontaktu z rówieśnikami. Gdy chodziłam do szkoły zawsze się ze mnie naśmiewali i robili różne psikusy. Traktowali mnie gorzej ze względu na to, że... jestem inna.
Nigdy nie miałam okazji się zakochać lub być kochaną. Przykre. Ale da się przeżyć. Mam nadzieję, że kiedyś spotkam kogoś kto mnie zaakceptuje, przewróci mój świat do góry nogami i będę naprawdę szczęśliwa.
Moją pasją jest muzyka. Kocham śpiewać. To jedyne co mi pozostało...
***
Aloha! oto prolog mojego nowego FF. Mam nadzieję, że się wam podoba. Jest dość krótki, wiem, ale zrobiłam to specjalnie. Po prostu nie chcę za dużo ujawniać na wstępie.
I od razu pragnę zaznaczyć, że Holly nie jest Shrekiem xD (Bravo Amelia xD).
Pamiętajcie o komentarzach, ponieważ jest to bardzo motywujące.
Jeżeli macie jakieś ff do polecenia, to zapraszam do zakładki ,,Spam'' to tam możecie wysyłać linki :3
Zapraszam także na mego Aska --->http://ask.fm/naty12085
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

